Zanim zostanę panią od historii sztuki

Art, Krakowskie Forum Kultury, Kurs z Historii Sztuki

Od 11 września będę prowadzić Kurs z Historii Sztuki w Krakowskim Forum Kultury, wtorki 16:00-18:00, dołączyć można w dowolnym momencie. Piszcie, dzwońcie, to chętnie Wam powiem, w jakim momencie historii się znajdujemy. Ale najlepiej chodźcie do nas już od września, żal przegapić chociażby Wenus z Willendorfu i moją anegdotkę o tym, jak kiedyś wyrzeźbiłam ją w mydle stalowym nożem, co otworzyło mi oczy na ogrom pracy, którą w swoje dzieła wkładali artyści epoki kamienia łupanego.

2015_03_14_9999_46

Ja w Sukiennicach, spacer performatywny po i o krakowskich schodach w ramach wystawy Kombucha w Bunkrze Sztuki. Fot. P. Warchał

Jestem historyczką sztuki

Niesamowite, jak wielki wpływ ma wykształcenie na budowanie tożsamości. Chociaż mury Akademii opuściłam już kilka dobrych lat temu (wracając co prawda do niej na moment, ale to inna opowieść), na co dzień nie siedzę w książkach, to jednak właśnie historia sztuka określa mnie najtrafniej. Dzięki tej dyscyplinie (bo dyscypliną nazywać ją będę) patrzę, myślę, działam w specyficzny sposób – wszystko kwestionując, analizując, wszędzie dopatrując się połączeń, jednocześnie kierując się emocjami i podejmując spontaniczne decyzje. Pracuję w kulturze, aktywnie uczestniczę w artystycznym życiu Krakowa. Gdyby nie historia sztuki, wszystko wyglądałoby inaczej. Lepiej, gorzej? Nie wiem. Ale na pewno mniej po mojemu, czy też mniej po takiemu, co teraz nazywam „moim”. A całkiem mi się to „moje” podoba, więc z wyboru ścieżki życiowej jestem zadowolona.

IMG_4024

Ja ucząca się pilnie w Moffitt Library Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berleley, otwartej 24/7

Dlaczego poszłam na studia z historii sztuki?

Jak większość Wielkich Decyzji w moim życiu, wybór studiów z historii sztuki przyszedł zupełnie naturalnie. Stał się oczywisty, nawet nie wiadomo kiedy. Dokładnie tak, jak z małżeństwem. Odwracasz się za siebie i mówisz, no tak, jasna sprawa, to miłość do grobowej deski. Istotna różnica: mąż jest w moim życiu od stosunkowo niedawna, historia sztuki natomiast ma w nim swoje miejsce od zawsze. Tato, Paweł Warchał, studiował historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim, kiedy Instytut Historii Sztuki miał jeszcze siedzibę w Collegium Maius. Dorastałam patrząc na regały uginające się od książek, a jako dziecko młodych rodziców zjechałam Polskę wzdłuż i wszerz, byłam chyba na każdym krzyżackim zamku. Tata planował rodzinne wakacje niczym objazdy na studiach. Gdziekolwiek byśmy nie byli, potrafił coś o danym miejscu powiedzieć. Do dzisiaj zresztą gramy w „gotyk czy historycyzm” zanim podejdziemy do opisu nieznanego zabytku. Przeważnie on wygrywa. Nie mogę nie wspomnieć tutaj o mojej mamie, Katarzynie Warchał, która – jeszcze pod nazwiskiem Koper – w czasach PRL-u postanowiła studiować teologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Potem zrobiła karierę jako manager w zachodnich korporacjach, mnie wpajając do głowy, że „studiujesz dla siebie”, a co będzie, to będzie. (Może jeśli jako nastolatka zadawałabym sobie sprawę z odmienności momentu historycznego okresu transformacji w jakim w zawodowe życie wchodziła moja mama – znająca biegle język angielski, gdy do Polski wkroczyły międzynarodowe korporacje – a moją współczesnością, zrobiłabym inaczej, ale –  znając siebie – to pewnie nie.)

Tyle tytułem rozbudowanego wstępu.

1

Ja przed Katedrą Santa Maria del Fiore we Florencji. Gdzie stawać się człowiekiem Renesansu, jak nie tam? Erasmus 2011/2012. Nawet zajęcia miałam w budynku zaprojektowanym przez Filippo Brunelleschiego

5 rzeczy, które dała mi historia sztuki

Chciałam ten wpis skonstruować w typie listy w stylu „5 powodów do studiowania historii sztuki” czy „5 rzeczy, które dała mi historia sztuki”. Próby te jednak zbytnio przypominały moje dawne komercyjne artykuły o wnętrzarstwie, których głównych celem była klikalność. Zarzućmy je zatem na rzecz bardziej gawędziarskiej formy.

Często w kulturze jeżymy się, kiedy ktoś (przeważnie szukając oszczędności w budżecie lub o odmiennym do naszego – jakikolwiek by nie był – światopoglądzie) próbuje sprowadzać sztukę do funkcjonalności, do budowania postaw patriotycznych czy tworzenia „ładnej” przestrzeni publicznej. Podczas gdy sztuka jest przecież wyznacznikiem naszego człowieczeństwa. Nie potrzebujemy jej do przeżycia lecz potrzebujemy jej do życia. Pełniejszego, prawdziwszego, piękniejszego wreszcie. Jednak pracując od kilku lat nad tematem porównania doświadczania sztuki i religii przez ich wyznawców, muszę przyznać, że jednym z najbardziej zaskakujących wniosków jest trudność z jaką osoby zawodowo zajmujące się sztuką (nie-artyści) mówią o swoich motywacjach. Bo że nie są to pieniądze, chyba wszyscy wiemy i nie muszę tego tłumaczyć. Robimy projekty, ponieważ są dla nas ważne. A mówienie o tym, dlaczego coś jest ważne właśnie dla nas (bo dla społeczeństwa, to jeszcze przez gardło przechodzi), może powodować zbytnie odsłonięcie się, przez niektórych uważane za okazywanie słabości lub braku profesjonalizmu. Wniosek ten leżał u postaw stworzenia przeze mnie Domku na Kasprowicza jako bezpiecznego miejsca do przeżywania zachwytu, wzruszenia oraz innych „naiwnych” emocji.

Myślałam, że mnie ten problem nie dotyczy. Do momentu, gdy sama nie zadałam sobie głupiego zadania stworzenia listy „5 rzeczy”. Trudno o tak ważnych sprawach mówić tak o, po prostu, bez ich intelektualizowania. Spróbujmy, może obejdzie się bez spłaszczania.

422868_2870440564627_950753848_n

Ja zwiedzająca etruską Nekropolę Monterozzi w mieście Tarquinia podczas pierwszej śnieżycy od 40-su lat na włoskim wybrzeżu. Żeby zdążyć „zaliczyć” przed egzaminem z etruskologii.

1. Dzięki historii sztuki stałam się humanistką

Ta dyscyplina nie pozwala Ci usiedzieć w jej ramach, po prostu musisz wiedzieć więcej, żeby być w stanie prawidłowo interpretować konkretne dzieła czy zjawiska. Nigdy nie będziesz wiedzieć wszystkiego o wszystkim, ale uczysz się szukać i znajdywać odpowiedzi w wiarygodnych źródłach. W ramach moich studiów mogłam wybrać spoza kierunku takie przedmioty jak antropologia kultury, historia ubioru, etruskologia czy hieroglify egipskie.

2. Zwiększył się mój poziom empatii

Na studiach z historii sztuki poznajesz biografie artystów i artystek, ludzi, którzy spotkani w realnym życiu często nie zdobyliby Twojej sympatii. A jednak doceniasz ich talent i czytając o nich zwyczajnie im kibicujesz. Uczysz się o ludziach z zamierzchłych czasów, o ich trudach, problemach, motywacjach. Prowadzą Cię teksty naukowców i naukowczyń, które musisz dzielić przez cztery, tzn. przez optykę epoki. Czasami, jak chociażby Johann Joachim Winckelmann, mylą się bardzo, a i tak zostają np. ojcem historii sztuki.

W efekcie jakoś tak masz do ludzkości więcej cierpliwości.

IMG_4650

Ja w odbiciu okna Casa Azul, czyli domu Fridy Kahlo i Diego Rivery w Mieście Meksyk

3. Stałam się bardziej pewna siebie

Chociaż już nikt mi nie wierzy, jestem osobą nieśmiałą. Jako dziecko wstydziłam się nawet własnych rodziców po spędzeniu wakacji u dziadków. Walczyłam z tym różnymi sposobami, znajomość historii sztuki i tutaj mi pomogła. Możesz być lekceważona całe życie, a po śmierci okrzykną Cię geniuszem. Możesz być gruba lub chuda, w jakimś okresie uchodziłaś za ideał piękna. Faktycznie, przejmowanie się opinią postronnych wydaje się być stratą czasu.

4. Poznałam przyjaciół na całe życie i przeżyłam jedne z najpiękniejszych chwil

O tej prostej sprawie, chyba napisać najtrudniej, bo brzmi tanio. Ale to prawda! Na te studia idzie się z pasji, zatem poznajesz ludzi z pasją. Ludzi, z którymi jedziesz 4 godziny pociągiem w jedną, a następnie w drugą stronę tylko po to, żeby być w Mediolanie 2 godziny i zobaczyć Ostatnią Wieczerzę Leonarda da Vinci. Z którymi idziesz pijana do CAC Málaga, a tam rzeźby Erwina Wurma, zachęcające do pica umieszczonego w nich alkoholu. Albo grasz w kalambury nad ranem, przygotowując się do egzaminu z historii sztuki starożytnej, bo żadna inna forma nauki już nie działa.

Czasami doświadczenie estetyczne ociera się duchowość. Traci się poczucie czasu, miejsca, między Tobą a obiektem czy przestrzenią rodzi się więź, która była tam od zawsze. Może Ci się to przydarzyć w Luwrze, może w meksykańskiej dżungli, gdy oglądasz malowidła ścienne, o których pisałaś wcześniej pracę semestralną, może podczas śnieżycy, gdy samotnie zaglądasz do etruskich grobowców.

20170421_153331

Ja przed wernisażem wystawy Irene Contreras podczas KRAKERS Cracow Gallery Weekend 2017

5. Pracuję w zawodzie i jest to praca z pasji

Co ma wpływ na moją satysfakcję z życia. Nie jest łatwo, stawki są jakie są, a stresu zdecydowanie więcej niż w wielu branżach. Obecnie mam przywilej pracowania w miejskiej instytucji kultury, posiadania realnego wpływu na ofertę kulturalną dla mieszkańców Krakowa. To jednocześnie wspaniałe uczucie i duża odpowiedzialność.

Najnowsze wyzwanie: prowadzenie Kursu z Historii Sztuki w Krakowskim Forum Kultury. Startujemy już jutro, a ja wciąż dopieszczam moją prezentację i nie mogę się doczekać!

 

Kurs z Historii Sztuki w Krakowskim Forum Kultury
wtorki: od 11.09.2018 do 16.04.2019, 16:00-18:00
32 spotkania, 2 w terenie, 30 przy ul. Mikołajskiej 2
Koszt: 120 zł/miesiąc (15zł/h), można dołączyć w dowolnym momencie
Zapisy: ja! joanna.warchal@krakowskieforum.pl, 12 422 08 14 wew. 21, 515 466 669

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s